Zaraz Dzień Dziecka, a potem początek kolejnego roku szkolnego. Presja rynkowa mówi: kup dziecku drogiego smartfona w nagrodę i zapłać 50 złotych za szkolne ubezpieczenie. Będzie bezpieczne.
W rzeczywistości kupujesz sobie tylko iluzję. Smartfon zabiera ci dziecko do cyfrowego świata, a szkolne ubezpieczenie to tylko plaster na otarte kolano. To nie jest prawdziwa ochrona.
Zabierz dziecko na spacer. Zostawcie telefony w domu. Pokaż mu, że czas i pełna uwaga to dziś najbardziej luksusowy towar.
Najcenniejszym prezentem nie jest nowy telefon. Jest nim poczucie bezpieczeństwa.
Ale jako rodzic musisz wejść na jeszcze jeden poziom. Ten niewidzialny.
Wspólny czas jest cudowny, ale najwyższą formą miłości jest zabezpieczenie dziecka przed systemem, który nie ma litości. Jako rodzice boimy się złamanych rąk na boisku, a ignorujemy to, co może zniszczyć naszemu dziecku całe dorosłe życie.
Większość szkolnych polis skupia się na drobnych urazach i wypadkach. Tymczasem największe ryzyko dla przyszłości dziecka może pojawić się zupełnie gdzie indziej.
Wiedza o tym, jak działają instytucje ubezpieczeniowe, to nie paranoja. To odpowiedzialność.
Jeśli dzisiaj uznasz, że poważna polisa zdrowotna dla dziecka to zbędny wydatek, możesz tego gorzko pożałować. Dlaczego? Bo ubezpieczenie kupuje się zdrowiem.
Jeżeli u ciebie lub drugiego rodzica wystąpi poważne zachorowanie przed 50. rokiem życia, właśnie wydaliście na swoje dziecko wyrok ubezpieczeniowy.
Kiedy dziecko dorośnie, może nie przejść ankiety medycznej ze względu na historię chorób w rodzinie. Nie otrzyma ochrony wtedy, gdy samo będzie chciało zabezpieczyć swoją rodzinę.
Skrajną nieodpowiedzialnością byłoby udawanie, że ten mechanizm was nie dotyczy. Zabezpiecz zdrowie i status ubezpieczeniowy swojego dziecka dzisiaj, kiedy macie przed sobą czystą kartę.
Nie czekaj, aż będzie za późno. Wejdź na ubezpieczenianaraka.pl i sprawdź, czy nadal kwalifikujecie się do ochrony, wypełniając ankietę medyczną. Zrób to, dopóki system nadal daje wam taką możliwość.